Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Archiwum
Dzisiaj jest: 13 sierpnia 2026, czwartek.  Imieniny: Elwiry, Heleny, Małgorzaty, Radosława, Seweryna



free counters


Z CZARNKOWA DO HOLLYWOOD?



Podczas listopadowego seansu Akademii Filmowej w kinie Światowid pokazano etiudę czarnkowskiego licealisty Dominika Keila. Krótkometrażowy film zatytułowany "Saksofonista" jest debiutem reżyserskim oraz scenograficznym artysty. Po życzliwie przyjętej projekcji odbyło się spotkanie autorskie, w którym uczestniczyła także widownia. Poniżej obszerny wywiad przeprowadzony po spektaklu.

Jak wspominasz czarnkowskie LO?

- Czas spędzony w czarnkowskim LO wspominam jako dość burzliwy okres w moim życiu. Był to dla mnie czas silnej indywiduacji, młodzieńczego buntu przeciwko otaczającej rzeczywistości, często wyrażanej w dość przerysowany sposób. Z perspektywy czasu mogę tylko przeprosić za błędy, które wówczas popełniłem i podziękować ówczesnej kadrze nauczycielskiej za wyrozumiałość. Z czasem udało mi się przekierować tę buntowniczą energię na bardziej twórcze obszary życia, z czego jestem w pewnym sensie dumny.

Co robiłeś po zdaniu matury?

- Po maturze, którą o dziwo udało mi się zdać całkiem dobrze, szukałem różnych dróg - nie byłem pewien, co chcę robić w swoim życiu. Najpierw studiowałem przez rok na poznańskim AWF, a potem przeniosłem się na Uniwersytet Ekonomiczny w tym samym mieście. Pamiętam, że w tamtym czasie, gdy przeglądałem w Internecie różne kierunki studiów, przyciągnęła moją uwagę rekrutacja do Szkoły Filmowej w Łodzi na kierunek reżyseria filmowa. Miałem jakieś takie wewnętrzne przeczucie, że jest to coś, co mógłbym w życiu robić - jakiś taki "dream job". Wydawało mi się to jednak zupełnie nieosiągalne w tamtym momencie - rekrutacja wymagała całej teczki własnych projektów artystycznych, którymi można by się pochwalić przed komisją oraz nakręconego filmu krótkometrażowego. Ponieważ w szkole nie brałem udziału w żadnych artystycznych aktywnościach, uznałem, że nie jestem w stanie się tam dostać. Jednakże myśl o reżyserii jako czymś, czym chciałbym się w życiu zajmować, kiełkowała w mojej głowie przez kolejne lata. To był także czas, w którym zacząłem bardziej świadomie oglądać dużo filmów ze światowej historii kina - pamiętam, że takie filmy jak "Chinatown" Romana Polańskiego, "Absolwent" Mike’a Nicholsa, czy "Czas Apokalipsy" Francisa Forda Coppoli zrobiły na mnie ogromne wrażenie i nie pozwalały mi przestać myśleć o kinie jakie formie wyrazu artystycznego oraz możliwości portretowania społeczeństwa w obrazowy, pozbawiony dydaktyzmu sposób. Z dzisiejszej perspektywy myślę, że to był zdecydowanie formujący czas dla mnie, jeśli chodzi o moje kinowe zainteresowania.

Kiedy i dlaczego zainteresowałeś się filmem i fotografowaniem?

- Podczas studiów w dziedzinie ekonomii i finansów miałem okazję uczyć się i odbywać staże w różnych ciekawych miejscach w Europie - min. w Kopenhadze, Lizbonie, Londynie i Hamburgu. Właściwie przez cały czas byłem w ruchu, poznawałem nowe miejsca, nowych ludzi. Gdy jednak studia się skończyły i zacząłem pełnoetatową pracę w dużej instytucji finansowej w Warszawie, dopadł mnie spory kryzys związany z sensem tego co robię i gdzie znalazłem się w swoim życiu. Wówczas zacząłem szukać ujścia swojej kreatywnej energii i tak wróciłem do marzeń związanych ze szkołą filmową i reżyserią. Tak trafiłem do Szkoły Wajdy w Warszawie, gdzie zacząłem eksperymentować z formą filmową. W międzyczasie zapisałem się też do Akademii Fotografii - początkowo dla uzupełnienia braków w edukacji wizualnej, umiejętności pracy z obrazem, kompozycją, światłem. Z czasem zacząłem tworzyć jednocześnie w dziedzinie fotografii, która jest dla mnie świetną odskocznią od bardziej kompleksowych projektów filmowych. Plany filmowe wymagają sporych nakładów czasowych, budżetowych oraz konieczności zaangażowania wielu współpracowników - nie tylko aktorów, ale także operatora, oświetleniowca, dźwiękowca, scenografa, montażysty, asystentów... W fotografii bardzo cenię sobie to, że praktycznie od razu mogę przejść do realizacji pomysłu, co dobrze współgra z moją niecierpliwą naturą. Film ma jednak dla mnie pewną bardzo specyficzną energię, której nie mogę porównać z niczym innym - swoisty "ciężar gatunkowy". Dlatego też dalej staram się realizować swoje pomysły filmowe, pomimo wyżej wspomnianych utrudnień.

Jak wyglądała nauka w Szkole Filmowej A. Wajdy?

- Nauka w Szkole Wajdy to czas, w którym po raz pierwszy mogłem zderzyć swoje filmowe marzenia i plany z rzeczywistością. Szkoła ma bardzo praktyczny charakter i nauka polega na pracy nad konkretnym autorskim projektem pod okiem świetnych fachowców - aktywnych twórców filmowych, takich jak Leszek Dawid, Denijal Hasanovic, czy bracia Maciej i Filip Marczewscy. Nauka polegała na realizowaniu kolejnych bloków tematycznych związanych z poszczególnymi etapami produkcji filmowej - od rozwoju pomysłu na film, przez pisanie scenariusza, pracę z aktorami, zadania operatorskie, montażowe, aż po przygotowanie filmu do dystrybucji. Głównym założeniem zajęć, opartym zresztą na autorskiej metodzie nauczania rozwiniętej przez Andrzeja Wajdę i kontynuowanej przez jego następców, było także silne oparcie nauki o wymianę doświadczeń z innymi studentami - wykonywane ćwiczenia komentowane były więc nie tylko przez wykładowców, ale także wzajemnie przez studentów. Taka forma sprzyja szerszemu spojrzeniu na realizowany projekt, ale także przygotowuje na radzenie sobie z krytyką, która jest nieodłącznym elementem każdej działalności artystycznej. Wspominam ten czas jako okres bardzo intensywnej nauki w filmowym rzemiośle, nawiązanych kontaktów i wymiany doświadczeń z innymi niezależnymi twórcami z całej Polski, ale także pracy nad sobą - radzenia sobie z nierzadko trudnymi emocjami związanymi z podejmowaniem własnej aktywności twórczej.

Jakie pomysły zdążyłeś już zrealizować?

- Podczas pobytu w Szkole Wajdy zrealizowałem trochę materiału związanego z projektem, nad którym wówczas pracowałem. Finalnie film jednak nie powstał, gdyż jak się okazało nie nabrał jeszcze odpowiedniej formy - nie osiągnął etapu, w którym zdecydowałbym się na nakręcenie całości i tym samym zainwestowanie wymaganej ilości pieniędzy oraz czasu, mojego i współpracowników. To też była bardzo ważna lekcja, że w działalności artystycznej - zwłaszcza tak kosztownej jak film - nie wszystko co sobie wymyślimy zawsze dojdzie do skutku. Czasem trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć sobie "dość" i ruszyć z kolejnym projektem, który może mieć większy potencjał. Pierwszym ukończonym projektem filmowym jest więc "Saksofonista", którego miałem okazję zaprezentować w zeszłym tygodniu w Czarnkowie. Można zatem powiedzieć, że jest to mój debiut filmowy - tym bardziej cieszę się z jego tak dobrego odbioru przez publiczność! Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować Piotrowi Wojtankowi i Maciejowi Wojtalewiczowi za zainteresowanie moim filmem oraz umożliwienie projekcji podczas spotkania w ramach czarnkowskiego DKFu. Jeśli zaś chodzi o fotografię to w zeszłym tygodniu zakończyła się wystawa moich zdjęć dokumentalnych z Podkarpacia, które prezentowałem w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie. Natomiast już od 7 stycznia podczas podsumowania roku artystycznego w przepięknej przestrzeni Galerii BWA w Pile będzie można oglądać kilka moich prac z inscenizowanego cyklu "Workspace Submission", który jest swoistą medytacją nad realiami pracy w perfekcyjnie urynkowionej oraz silnie stechnologizowanej korporacyjnej rzeczywistości. Serdecznie zapraszam wszystkich czytelników!

Co chciałbyś przekazać odbiorcom swoich prac?

- Zarówno w swojej działalności fotograficznej, jak i filmowej staram się uciekać od wszelkiego dydaktyzmu oraz jednoznacznych interpretacji. Projekty nad którymi pracuję są moją własną, często bardzo osobistą, refleksją nad pewnymi zjawiskami, które pojawiają się w moim życiu i przyciągają uwagę w danym momencie. Powstają też zawsze z mojej ogromnej miłości do formy - zarówno filmowej, jak i fotograficznej. Traktuje je więc jako swoistą estetyczną podróż, w którą chciałbym zabrać ze sobą publiczność. A podczas tej podróży każdy może już wynieść ze sobą coś swojego i absolutnie unikalnego. Wówczas wiem, że działo żyje i ewoluuje dalej, a to jest moim zdaniem największa wartość dodana wszelkiej działalności artystycznej. Przynajmniej w moim rozumieniu.

Twoje plany na przyszłość?

- W tej chwili mam na tapecie całkiem sporo nowych projektów we wczesnej fazie rozwoju - kilka cykli fotograficznych, zarówno dokumentalnych, jak i inscenizowanych, a także kolejny film krótkometrażowy, który wydaje mi się, że dopinam już, jeśli chodzi o pracę scenariuszową i który bardzo chciałbym nakręcić w przyszłym roku. Zdradzę tylko, że podejmowana przeze mnie tym razem tematyka będzie mocno odbiegać od tego, co mogliśmy oglądać w "Saksofoniście". Mam nadzieję, że kolejny film uda mi się także pokazać na dużym ekranie przed wspaniałą czarnkowską publicznością!
Emilia Stawujak


Fot. Emilia Stawujak
O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 21/37, tel/fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.