Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 17 listopada 2018, sobota.  Imieniny: Elżbiety, Flory, Grzegorza, Walerego, Zbysława

R E K L A M A















free counters


INSPIRUJE MNIE PRZYRODA
z artystą plastykiem Ryszardem Wiszowatym rozmawia Marcin Małecki



Okazją do rozmowy jest zbliżający się plener malarski w Lubaszu. Na siedem edycji brał Pan udział w sześciu. Jak ocenia Pan te coroczne spotkania artystów?

- Lubaski plener zawsze przygotowany jest wzorowo. Nie trzeba podkreślać, że ośrodek wypoczynkowy zapewnia uczestnikom doskonałe warunki, zarówno jeżeli chodzi o zakwaterowanie, jak i wyżywienie. Dodatkowym atutem jest dostarczenie przez organizatorów podstawowych materiałów do pracy. Za każdym razem otrzymujemy odpowiednio przygotowane płótna lub płyty, a także ramy do gotowych już obrazów. Niemniej największą wartość pleneru stanowi doskonała lokalizacja i atmosfera, która służy nie tylko malowaniu, ale także wieczornym spotkaniom towarzyskim. Bliskość jeziora podsuwa wiele tematów malarskich i pozwala na wspaniały wypoczynek - dla leniuchów bierny na plaży, dla aktywnych np. wędkowanie.

Lubasz to nie tylko plenery, ale także wystawy. Dwa lata temu w pałacu odbyła się jubileuszowa wystawa Pana prac związana z 30-leciem pracy twórczej.

- Poszukiwanie właściwego miejsca do ekspozycji obrazów trwało bardzo długo. Zastanawiałem się nad kilkoma miejscowościami. W efekcie, dzięki zaangażowaniu dyrektora ośrodka kultury w Lubaszu Mariusza Zandona, udało się zorganizować wystawę w lubaskim pałacu. Za sprawą tego, że wernisaż zbiegł się z obchodami Dni Lubasza, na wystawie pojawili się nie tylko miłośnicy malarstwa, ale również osoby, które dopiero oglądając moje prace dostrzegły piękno utrwalone za pomocą pędzli i farb. To były wzruszające chwile.

Skoro mowa o jubileuszu i trzydziestu latach pracy artystycznej, należy zadać pytanie jak to się wszystko zaczęło?

- Malarstwem sztalugowym zajmuję się od 1974 roku, a ta pasja rozpoczęła się dość nietypowo. Byłem czynnym sportowcem w I oraz II lidze boksu i po złamaniu ręki w czasie meczu z Rumunią rozgrywanego w Pile miałem dużo wolnego czasu, który przeznaczyłem na pociągające mnie od dzieciństwa malowanie. Na początku używałem lewej ręki, a po wyleczeniu kontuzji prawej. Zajęcie to tak mnie wciągnęło, że później nie chciałem z niego rezygnować.

Jakimi technikami i co najczęściej Pan uwiecznia?

- W początkowym okresie używałem farb plakatowych i malowałem niemal wszystko. Później przyszedł czas na płótno i farby olejne, których używam do dziś. Czasem też zdarza mi się malować szpachlą, za pomocą której można osiągnąć efekty niedostępne przy pracy pędzlem. Jeżeli zaś chodzi o to co maluję, to uwielbiam pejzaże, martwą naturę i tematy związane z lotnictwem. W ten sposób można ukazać piękno i spokój otoczenia oraz dynamikę ruchu. W ostatnim czasie zająłem się też drobną stolarką, polegającą na wyszukiwaniu i odrestaurowywaniu starych ram, do których później dobieram pasujące widoki. Szkoda, że tak wielu ludzi zabytkowe ramy wyrzuca na śmietnik lub pozwala im niszczeć na strychach i w piwnicach.

Zatem rezygnuje Pan ze specjalistycznych sklepów, przygotowując własnoręcznie materiał do pracy?

- Jest to konieczne ponieważ w sklepach blejtramy mają ustalone wymiary, a ramy z odzysku najczęściej są niestandardowe. Ponadto nie bez znaczenia pozostaje cena i oczywiście solidność wykonania.

Co pana inspiruje?

- W życiu, poza pracą zawodową, miałem trzy pasje: sport, wędkarstwo i oczywiście malarstwo. Po odsłużeniu 30 lat w wojsku przeszedłem na emeryturę i zostało mi tylko wędkowanie i malowanie. Podczas łowienia ryb, spacerów i wypadów plenerowych, dużo obcuję z przyrodą, utrwalając niepowtarzalne obrazy, które następnie przenoszę na płótno. Przyroda jest tak wdzięcznym tematem, że wyzwala niezliczoną ilość różnorakich odczuć, zarówno u malującego, jak i widza. Mogę więc śmiało powiedzieć, że inspiruje mnie przyroda. Od dziesięciu lat mieszkam w Czarnkowie i zakochałem się w dolinie Noteci i "Szwajcarii Czarnkowskiej".

Co zaliczyłby Pan do swoich największych osiągnięć?

- Przede wszystkim cieszę się z tego, że maluję już 30 lat i ciągle posiadam natchnienie do pracy. Niezmiennie odkrywam nowe pejzaże, nowe tematy i nowe wyzwania, którym staram się sprostać, pomimo że "stuknęła" mi już sześćdziesiątka. Na swoim koncie mam ponad 90 wystaw indywidualnych i zbiorowych, między innymi w Bydgoszczy, Pile, Wolsztynie, Mirosławiu, Ełku, Poznaniu, Lubaszu i Czarnkowie oraz udział w 32 Ogólnopolskich Plenerach Malarskich i 2 międzynarodowych. Ponadto wyróżniono mnie odznaką Zasłużonego Działacza Kultury, Złotym Medalem Staszica - zasłużonego dla miasta Piły, Medalem za Zasługi dla Województwa Pilskiego, a w 1986 roku zostałem laureatem Przeglądu Wojsk Lotniczych w dziedzinie malarstwa. Obecnie, wspólnie z lokalnymi artystami, staram się doprowadzić do zacieśnienia kontaktów w środowisku, dla wspólnej promocji artystycznych działań.

Gdzie można zobaczyć Pana prace?

- Moje obrazy znaleźć można na wystawach zbiorowych przy okazji różnych imprez kulturalnych oraz w restauracji "Parkowa" i barze "Skorpion".

Aktywnie włącza się Pan też w akcje charytatywne.

- Staram się w miarę możliwości pomagać ludziom, którzy tej pomocy oczekują. Zwykle odbywa się to poprzez przekazanie obrazów, które następnie są licytowane na różnorakich aukcjach. Do najważniejszych akcji zaliczyć mogę Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, a także pomoc domom dziecka oraz stowarzyszeniom osób niepełnosprawnych. Czasem zdarzają się też spontaniczne akcje indywidualne.

Jakich rad udzieliłby Pan początkującym plastykom?

- Młodym ludziom, którzy zainteresowali się malarstwem, radzę korzystać z doświadczenia nauczycieli w szkołach lub instruktorów w domach kultury. Jest także wiele związków i stowarzyszeń, które chętnie pomogą w rozwoju zainteresowań plastycznych. Ja mogę obiecać, że każdemu poszukującemu pomocy, udzielę wsparcia zdobywanymi przez lata umiejętnościami.

Jakie są Pana plany na przyszłość?

- Zamierzam brać udział we wszystkich Ogólnopolskich Plenerach Plastycznych i warsztatach malarskich. Ponadto cały czas będę malował i być może w niedalekiej przyszłości, ktoś zainteresuje się organizacją mojej wystawy indywidualnej, co zawsze dla plastyka jest wyróżnieniem i nobilitacją.

Posiada pan dokument stwierdzający, że jest Pan szlachcicem herbu Awadaniec z Kossaków. Myśli Pan, że powinowactwo z wielkimi polskimi malarzami miało wpływ na pana zainteresowanie malarstwem?

- Być może...

Dziękuję za rozmowę.

O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |  Czarnkow.pl  |   NetBase Czarnkôw  |  Strony WWW o Czarnkowie
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 22U, tel./fax (067) 356-68-35, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.