Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Archiwum
Dzisiaj jest: 24 czerwca 2024, poniedziałek.  Imieniny: Bartłomieja, Bartosza, Danuty, Emilii, Jana, Janiny. Dzień ojca



free counters


NIKIFOR FORTEPIANU



Miłośnicy filmu oraz czarnkowskiego kina "Światowid" otrzymali w Dniu Kobiet miłą niespodziankę. Po prezentacji głośnego filmu "Sonata" odbył się koncert fortepianowy w wykonaniu głównego bohatera filmu. Niepełnosprawny pianista Grzegorz Płonka wraz z mamą odpowiadali też o swojej historii oraz kulisach wzruszającego filmu.

Murzasichle to mała góralska miejscowość na Podhalu. Tam urodził się, trzydziestoczteroletni dziś, Grzegorz Płonka. Jego dzieciństwo naznaczone było wielką traumą. Zdiagnozowano u niego wysoką niepełnosprawność. Kiedy miał półtora roku w rodzinnym wypadku samochodowym zginęła jego matka. Tyle los, resztę historii dopisali ludzie. U Grzegorza medycy zdiagnozowali autyzm zamiast głuchoty. Błędna diagnoza i 14 straconych lat. Aparaty słuchowe, a później implant ślimakowy nie tylko pozwoliły uczyć się mówić, ale też wyzwoliły ogromny talent muzyczny Grzegorza. Wszczepienie implantu pozwoliło nie tylko na komunikację z otoczeniem, której należało się nauczyć, ale i naukę gry na fortepianie. Szkoły, które odwiedzali rodzice, nie rozumiały problemu. Nikt nie chciał pomóc. Obdarzony ogromnym talentem oraz wrażliwością Grzegorz chciał jednak grać za wszelką cenę. Pomocne okazały się prywatne lekcje muzyki, dzięki którym nauczył się grać I część sonaty Księżycowej Beethovena. Dzięki niej został laureatem I Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego Dzieci, Młodzieży i Dorosłych z Zaburzeniami Słuchu "Ślimakowe Rytmy" w lipcu 2015 roku. Nazwano go "Beethovenem z Murzasichla", a pianistyczną interpretację chwalili znani muzycy i krytycy. Grzegorz ukończył szkołę muzyczną I stopnia. Chciałby uczyć się dalej. Obowiązujący jednak w Polsce system kształcenia nie pozwala na to. Drugą pasją Grzegorza jest informatyka. Dziedzina, która obywa się bez dźwięków. Jednak i tutaj napotyka na społeczne bariery. Potrafi też stroić fortepiany. Tyle, że nikt nie chce zatrudnić fachowca z wadą słuchu. Pozostaje muzyka; więc ćwiczy technikę i teorię, komponuje i poszerza muzyczne i filmowe horyzonty, nagrywa. Po czarnkowskim koncercie wylosowane osoby otrzymały jego nagraną niedawno płytę. Grzegorz Płonka jest przykładem, że na nic nie jest za późno. Nadrobić można wszystko.

Film "Sonata" opowiada tą historię w sposób niezwykle bezpośredni i sugestywny. Jest przesłaniem i oskarżeniem. Na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w roku 2021 zdobył nagrodę publiczności. W rolach głównych wystąpili: Małgorzata Foremniak, Łukasz Simlat, Jerzy Stuhr oraz Michał Sikorski, którego wyróżniono za najlepszy debiut aktorski. Po zakończeniu projekcji pomysłodawca wydarzenia, dyrektor Jan Pertek, rozmawiał z bohaterami filmu. Goście podzielili się z publicznością swoimi opiniami i ocenami. Po tym Grzegorz Płonka zasiadł przy fortepianie. Zagrał kilkanaście owacyjnie przyjętych utworów, w tym dwie kompozycje własne. Po koncercie w kuluarach wraz z mamą odpowiedział na kilka pytań.

Na ile film "Sonata" jest prawdziwy, czy mógłby być dokumentem Waszego życia?

M.P. Można powiedzieć, że ten film jest autentycznym dokumentem. Trzeba jednak pamiętać, że nasze życie to trzydziestoletnia historia, która została opowiedziana w filmie przez dwie godziny. Siłą rzeczy jest to streszczenie i są zabiegi, które sfabularyzowały ten film. Istota i prawda są jednak nienaruszone. W filmie pokazano także resztę rodziny. Mąż Łukasz zegarmistrz, a obecnie emeryt, nadal pracuje w swoim małym zakładzie. Najmłodszy syn poszedł w ślady ojca i jest zegarmistrzem w Zakopanem. Najstarsza córka Agata, podobnie jak Grzegorz, jest niepełnosprawna. Jest mocno niedowidząca. Jest też jeszcze brat, który założył własną rodzinę. Nie wszyscy jesteśmy pokazani w filmie. Na całość naszego życia nie wystarczyłoby czasu w jednym filmie.

G.P. Jesteśmy zadowoleni z tego dzieła. Film przyciąga ludzi, są znakomicie dobrani aktorzy. Moją rolę zagrał niezwykle utalentowany aktor Michał Sikorski, który zasłużenie otrzymał za tą rolę nagrodę specjalną.

Filmowy góralski dom też jest Wasz?

M.P. To nie jest ten dom, w którym do dziś mieszkamy. Żałujemy, że nie było naszego, prawdziwego domu. Jest on wspaniały, góralski, ale zbudowany w witkiewiczowskim stylu. Jest w nim klimat i nasze dusze. Względy organizacyjne sprawiły, że jest inaczej. W licznych reportażach można zobaczyć ten prawdziwy.

G.P. Dom, który jest planem filmowym, nie ma klimatu rodzinnego. Jest nieco bezduszny. Trudno powiedzieć dlaczego wybrano inny. Wiem, że długo szukano podobnego obiektu. Film powstawał na wysokich obrotach, pokonano wiele trudności. Ten dom, który oglądacie państwo na filmie, nie jest naszym domem.

Dlaczego zainteresował się Pan właśnie sonatą Ludwika van Beethovena? Chopin się nie nadawał?

G.P. Bardzo lubię muzykę Fryderyka Chopina. Odbieram ją jako bardzo radosną i unikalną. Szczególnie lubię skomponowane przez Chopina walce. Interpretacja tych utworów jest jednak bardzo trudna, wymaga znakomitej techniki, wręcz wirtuozerii. Sonata Księżycowa nie jest dla wykonawcy tak wymagająca. Gram to, co jest dla mnie możliwe. Nie wszystko jestem w stanie odwzorować, ułożenie rąk, palców na klawiaturze ćwiczę inaczej niż pełnosprawni muzycy. To co potrafię, czego się nauczyłem, daje mi i tak wielką satysfakcję. Za wykonanie sonaty Księżycowej otrzymałem pierwszą nagrodę na jednym z konkursów. To była dla mnie olbrzymia nobilitacja i zachęta do dalszej pracy.

Gra Pan też inną muzykę niż klasyczna?

G.P. Tak. Lubię muzykę filmową. Podczas koncertu, na bis, usłyszeliście państwo motyw przewodni z filmu "Polskie drogi", skomponowany przez Andrzeja Kurylewicza. Sam skomponowałem też utwór "Zegar", do którego powstał obraz filmowy. Słucham i gram dużo muzyki filmowej.

M.P. Podczas koncertu usłyszeliście Państwo dwie własne kompozycje Grzegorza - "Kajetany" i "Zegar". Drugi utwór powinien być wykonywany łącznie z obrazem. Wtedy jest odbierany daleko bardziej głęboko i emocjonalnie. Niestety po projekcji filmu nie było to możliwe. Na Festiwalu Muzyki Filmowej w Gdyni Grzegorz wystąpił na scenie z orkiestrą L.U.C & Rebel Babel Ensemble & Goście, grając właśnie tą melodię Kurylewicza. Niebawem w Bielsku Białej dojdzie do powtórnego występu z tą orkiestrą, która specjalizuje się w wykonywaniu muzyki filmowej.

Czy próbuje Pan częściej grać z innymi muzykami?

G.P. Gram głównie solo. Próbowałem grać z innymi. Niestety moja niepełnosprawność nie pozwala na większą współpracę. Są problemy techniczne, ale też pewna niechęć ze strony muzyków. My, niepełnosprawni, nie jesteśmy wszędzie dobrze widziani.

M.P. Ważnym aspektem w takiej współpracy jest sposób słyszenia Grzegorza. On słyszy dobrze z bliska. Kiedy dźwięki dochodzą z dalszej odległości pojawiają się problemy z komunikacją. Dystans jest tutaj najważniejszą barierą. Był taki występ w duecie robiony dla TV Polsat i pojawiły się kłopoty, bo to piosenkarka musiała dostosować się do jego gry, a nie odwrotnie.

Co w Pana najbliższej i dalszej przyszłości?

M.P. Cóż, dziś czeka nas powrót pociągiem na drugi koniec Polski - do domu. Przyjechaliśmy w wagonie pełnym ukraińskich uchodźców i dramatów ludzkich. Powrót to odwrotny kierunek i może nie będzie tak ciężko. Nie jesteśmy zmęczeni popularnością filmu. Jednak podróże związane z jego promocją są męczące. Jeździmy na premiery: Warszawa, Kraków, Wrocław, Rzeszów. Jesteśmy wszędzie. Uciążliwe są jednak tylko podróże, a występy dają olbrzymią przyjemność i satysfakcję.

G.P. Premierowe pokazy filmu będą się niebawem kończyć. Odetchniemy trochę i zajmiemy się muzyką w bliższym otoczeniu. Kiedy mieszka się pod samymi Tatrami, to wyjazdy są szczególnie trudne, wszędzie jest daleko. Niemniej do Czarnkowa warto było przyjechać. Macie państwo wspaniały Dom Kultury oraz wrażliwą publiczność.
Piotr Keil


O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 21/37, tel/fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2024. Wszelkie prawa zastrzeżone.